Flisacy pienińscy
Najstarsza zorganizowana atrakcja turystyczna w tej części Europy
Aktualizacja: · Opracowanie: redakcja zasmakujszczawnicy.pl
Tratwa zbita z kilku dłubanek, flisak w kapeluszu z muszelkami i drąg zamiast wiosła. Spływ Przełomem Dunajca wozi gości od pierwszej połowy XIX wieku i przez ten czas zmienił się zaskakująco mało.
- Początki
- pierwsza połowa XIX wieku
- Trasa
- Sromowce - Szczawnica (ok. 18 km) lub dalej do Krościenka
- Tratwa
- kilka połączonych dłubanek, prowadzona drągami
- Organizator
- Polskie Stowarzyszenie Flisaków Pienińskich
Skąd się wzięło flisactwo w Pieninach
Zanim Dunajec stał się atrakcją turystyczną, był drogą transportową. Tratwami spławiano drewno i towary w dół rzeki, a ludzie z nadrzecznych wsi - Sromowiec, Krościenka, Szczawnicy - znali każdy próg i każdy wir na tym odcinku.
Turystyka przyszła później. W pierwszej połowie XIX wieku goście odwiedzający rodzące się uzdrowisko w Szczawnicy zaczęli prosić miejscowych o przewiezienie przez przełom. Z czasem przewożenie gości stało się osobnym zajęciem, a potem zorganizowanym rzemiosłem z własnymi zasadami.
To czyni pieniński spływ jedną z najstarszych zorganizowanych atrakcji turystycznych w tej części Europy - starszą niż większość kolejek górskich, muzeów i uzdrowiskowych deptaków, które dziś uchodzą za zabytkowe.
Jak zbudowana jest tratwa
Tratwa to kilka wydrążonych czółen, zwanych dłubankami, połączonych ze sobą w jedną platformę. Na niej montuje się ławki dla pasażerów. Konstrukcja jest płytka i elastyczna, dzięki czemu przechodzi nad kamienistym dnem tam, gdzie sztywna łódź by osiadła.
Flisak nie wiosłuje. Prowadzi tratwę długim drągiem, odpychając się od dna i kierując nurtem. Na bystrzach wymaga to wyczucia i siły, bo woda potrafi znieść tratwę na skały.
Strój flisacki - haftowana kamizelka, biała koszula i kapelusz zdobiony muszelkami - nie jest kostiumem wymyślonym dla turystów. To wariant tradycyjnego stroju górali pienińskich, z czasem utrwalony jako znak rozpoznawczy zawodu.
Co się dzieje na trasie
Rzeka wielokrotnie zakręca, przeciskając się między pionowymi ścianami wapiennymi. Kilka razy przekracza granicę polsko-słowacką, więc płynąc, mija się na przemian oba brzegi dwóch państw.
Flisacy po drodze opowiadają o mijanych skałach, z których większość ma własne nazwy i przypisane legendy: Siedem Mnichów, Zbójnicki Skok, Janosikowe Skoki. Część opowieści jest starsza niż sam spływ, część powstała dla gości - i po dwustu latach jedno od drugiego trudno już odróżnić.
Spływ trwa od dwóch do trzech godzin, zależnie od stanu wody. Przy wysokim poziomie Dunajca bywa wstrzymywany ze względów bezpieczeństwa.
Źródła
Widzisz błąd? Napisz na kontakt [at] zasmakujszczawnicy.pl. Zasady poprawek opisujemy na stronie O nas.
