Sanie ciągnięte przez konie, koce, pochodnie i ognisko na końcu trasy. Klasyk, który w tych dolinach nadal wypada bardzo dobrze.
Kulig w Pieninach to nie jest atrakcja wymyślona dla turystów - sanie były tu normalnym środkiem transportu jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Dziś organizują je gospodarstwa z końmi, zwykle wieczorem, trasą przez zaśnieżone doliny.
Schemat jest prosty: koc na kolana, pochodnie po bokach, godzina jazdy i ognisko z kiełbaskami oraz grzańcem na końcu. Zimą, przy śniegu i mrozie, działa to dokładnie tak, jak powinno.
Dobrze wiedzieć
- Kuligi wymagają śniegu - przy odwilży organizatorzy zamieniają je na przejażdżki bryczkami.
- Rezerwuj z wyprzedzeniem, zwłaszcza w ferie i między świętami.
- Ubierz się cieplej niż na spacer - w saniach się nie ruszasz.
- Większość ofert jest dla grup, ale część gospodarstw przyjmuje też mniejsze rezerwacje.
Lokalizacja
Szczawnica i okolice
