Przejdź do treści
zasmakujszczawnicy.pl
Wszystkie atrakcje

Spływ Przełomem Dunajca

aktywnie

Sezon flisacki trwa od 1 kwietnia do 31 października . Splyw odbywa się codziennie z wyjątkiem święta Bożego Ciała i pierwszego dnia Świąt Wielkanocnych.…

Spływ Przełomem Dunajca należy do tych form spędzania czasu w Pieninach, które na stałe wpisały się w krajobraz turystyczny regionu. Sezon flisacki zaczyna się 1 kwietnia i kończy 31 października. Łodzie wypływają codziennie, poza świętem Bożego Ciała oraz pierwszym dniem Świąt Wielkanocnych.

Podróż zaczyna się na przystani flisackiej w Sromowcach-Kątach. W tym miejscu przygotowano parking dla samochodów, a obok stoi pawilon wystawowy Pienińskiego Parku Narodowego, gdzie można zapoznać się z informacjami o chronionej przyrodzie. Działa tu również punkt informacji turystycznej, kilka kiosków oferujących pamiątki, restauracja oraz kasy biletowe. Sprzedaż biletów odbywa się na bieżąco, bez konieczności wcześniejszej rezerwacji. Kto woli, może dokonać przedpłaty przelewem na konto Polskiego Stowarzyszenia Flisaków Pienińskich: 13 1020 3466 0000 9102 0043 6857, oddział PKO w Szczawnicy.

Łodzie ruszają dopiero po zebraniu minimum dziesięciu pasażerów. Jeśli grupa jest mniejsza, istnieje możliwość wypłynięcia po uiszczeniu pełnej opłaty za minimalny stan. Na miejscu można wypożyczyć kapoki – kamizelki ratunkowe – wystarczy zgłosić taką potrzebę przed startem.

Uczestnicy mają do wyboru dwie trasy. Pierwsza kończy się w Szczawnicy i ma długość około 18 kilometrów, a czas spływu wynosi zwykle 2 godziny i 15 minut. Druga prowadzi dalej, do Krościenka nad Dunajcem, ma 23 kilometry długości i zajmuje około 2 godziny 45 minut. Wybór zależy od tego, ile czasu chce się spędzić na wodzie i jak daleko planuje się kontynuować wędrówkę po zejściu na ląd.

Kasy biletowe mają różne godziny otwarcia w zależności od miesiąca. W kwietniu pracują od 9.00 do 16.00, od maja do sierpnia od 8.30 do 17.00, we wrześniu od 8.30 do 16.00, a w październiku od 9.00 do 15.00. Warto sprawdzić aktualne warunki pogodowe i stan wody, ponieważ od nich zależy tempo płynięcia i komfort podróży.

Historia spływu sięga około 1840 roku i jest ściśle związana z rozwojem Szczawnicy jako popularnego uzdrowiska. W tamtych czasach kuracjusze szukali nie tylko wód leczniczych, ale też rozrywki na świeżym powietrzu. Spływy organizowano z różnych miejsc – z Niedzicy, Czorsztyna, Sromowców albo z okolic Czerwonego Klasztoru. Pierwsze tratwy, zwane dłubankami, budowano z drewna topolowego. Łączono je powrozami po dwie, a później po trzy i cztery. Długość pojedynczej dłubanki wynosiła od 5,6 do 5,8 metra.

Największą popularnością cieszyły się spływy urządzane przez Józefa Szalaya, właściciela szczawnickiego uzdrowiska. W tamtym okresie po Dunajcu pływała cała flota pienińska składająca się z kilkudziesięciu tratw. Na czele zawsze płynęła łódź flagowa. Do 1983 roku zdobił ją biało-czerwony sztandar, później zastąpił go sztandar z godłem Polski i wizerunkiem świętej Kingi. W pierwszej łodzi honorowe miejsce zajmował sam Szalay lub hetman – admirał flisaków. Za nią płynęła łódź z orkiestrą zdrojową, a dalej reszta towarzystwa. Uczestnicy śpiewali, wznosili toasty i cieszyli się krajobrazem.

Po dopłynięciu do Szczawnicy na brzegu czekali już znajomi kuracjuszy, służba, gapie oraz miejscowe góralskie dziewczęta i chłopcy. Przystań ozdabiano girlandami, grała muzyka, płonęły ogniska. Organizowano też spływy nocne, które miały zupełnie inny, bardziej tajemniczy charakter. Wśród gości spływu znaleźli się między innymi brat cesarza Franciszka Józefa, arcyksiążę Karol Ludwik, prezydent Ignacy Mościcki. Kajakiem pokonał przełom także Karol Wojtyła. Zaszczytny tytuł hetmana-admirała nosił Piotr Salamon. W 1935 roku powołano Polskie Stowarzyszenie Flisaków Pienińskich na rzece Dunajec. Dwa lata wcześniej, w 1934 roku, przy przystani flisackiej powstała przystań kajakowa. Należała ona do klubu sportowego założonego w 1930 roku przez Czesława Winiarskiego i lekarza Artura Karola Wernera. Od 1957 roku klub działa pod nazwą Klub Sportowy Pieniny.

Sam spływ odbywa się drewnianymi tratwami, które suną po rzece prowadzone długimi wiosłami przez flisaków ubranych w tradycyjne stroje. Ściany przełomu wznoszą się miejscami na wysokość 300 metrów. Skały mają szarobiałe zabarwienie typowe dla wapieni, w wielu miejscach porastają je mchy i niskie krzewy. Woda Dunajca ma zmienny kolor – od szmaragdowej w słońcu po ciemniejszą w cieniu wysokich ścian. Podczas płynięcia słychać regularny plusk wioseł, szum rzeki odbijający się echem oraz spokojny głos flisaka, który opowiada o lokalnych legendach, dawnym przemytnictwie soli i historii Pienin.

Przełom Pieniński tworzy naturalny wąwóz, w którym rzeka meandruje między masywami Trzech Koron i Sokolicy. Z tratwy widać wyraźnie sosnę rosnące niemal poziomo na pionowej skale Sokolicy – jeden z najbardziej rozpoznawalnych widoków w całym parku narodowym. Flisacy zwracają uwagę na zmieniające się kształty skał, pokazują miejsca, gdzie w przeszłości dochodziło do ciekawych wydarzeń, wspominają o dawnym flisactwie towarowym, kiedy to tratwami spławiano drewno i sól.

Czas trwania spływu zależy od stanu wody i pogody. Przy wyższym stanie wody łodzie płyną szybciej, przy niższym flisacy muszą bardziej uważać na mielizny. Najlepsze warunki do obserwacji przyrody panują wiosną, gdy woda jest jeszcze zimna i czysta, a zbocza pokrywają się świeżą zielenią buków i jaworów. Jesienią przełom wygląda inaczej – dominują wówczas żółcie, czerwienie i brązy liści, które kontrastują z szarością skał. Latem spływ daje ochłodę, jednak wtedy na rzece bywa najwięcej osób.

Po zejściu na ląd w Szczawnicy lub Krościenku wielu turystów kontynuuje spacer jedną z licznych ścieżek Pienińskiego Parku Narodowego. Warto mieć ze sobą wygodne obuwie i okrycie przeciwdeszczowe, bo pogoda w górach zmienia się szybko. Sam spływ nie wymaga żadnego doświadczenia – wystarczy usiąść na ławce tratwy i pozwolić się prowadzić. Flisacy dbają o bezpieczeństwo i równocześnie dbają o to, by podróż miała charakter opowieści, a nie tylko transportu.

Przystań w Sromowcach-Kątach pełni funkcję nie tylko miejsca startu, ale też małego centrum informacyjnego o całym obszarze chronionym. Pawilon wystawowy pokazuje zwierzęta i rośliny Pienin, punkt turystyczny pomaga zaplanować dalszą część dnia. Restauracja oferuje proste regionalne dania, a kioski sprzedają mapy i drobne pamiątki. Całość jest dobrze przygotowana na przyjęcie większych grup, dlatego nawet w szczycie sezonu kolejki nie są zwykle bardzo długie.

Spływ pozostaje jedną z najstarszych i najbardziej naturalnych form poznawania tego fragmentu Karpat. Nie wymaga wysiłku fizycznego, a daje możliwość zobaczenia krajobrazu, do którego trudno dotrzeć pieszo. Przez dwie lub prawie trzy godziny uczestnicy mają okazję słuchać szumu Dunajca, obserwować zmieniające się światło na skalnych ścianach i słuchać historii opowiadanych przez ludzi, którzy znają tę rzekę od pokoleń. To doświadczenie, które łączy tradycję flisacką z ochroną przyrody Pienińskiego Parku Narodowego w sposób bezpośredni i dostępny dla każdego.

Warto zaplanować spływ z wyprzedzeniem tylko pod względem pogody i wyboru godziny. Rano światło jest inne niż po południu, a późniejsze popołudnie daje szansę na złapanie zachodzącego słońca na skałach. Niezależnie od wybranej trasy – czy krótszej do Szczawnicy, czy dłuższej do Krościenka – przełom Dunajca zostawia wrażenie bliskiego kontaktu z dziką rzeką otoczoną wysokimi wapiennymi murami.

(Łączna liczba znaków: 5287)

Galeria

Kliknij zdjęcie, by je powiększyć.