Krótki rejs przez Dunajec na stronę słowacką, w miejscu gdzie rzeka jest granicą. Kilka minut na wodzie zamiast kilkunastu kilometrów objazdu mostem.
W przełomie Dunajca granica biegnie środkiem rzeki. Żeby dostać się z polskiego brzegu do Czerwonego Klasztoru, trzeba albo nadłożyć kilkanaście kilometrów przez most graniczny, albo przepłynąć - i to drugie jest zdecydowanie ciekawsze.
Przeprawa działa sezonowo, obsługują ją niewielkie łodzie kursujące wahadłowo. Sam rejs trwa kilka minut, ale to jedna z tych rzeczy, które zapadają w pamięć - przekraczasz granicę państwową na wodzie, bez formalności.
Po stronie słowackiej czeka klasztor, muzeum, wypożyczalnia rowerów i ścieżka wzdłuż przełomu do Leśnicy.
Dobrze wiedzieć
- Przeprawa kursuje w sezonie turystycznym, poza nim bywa nieczynna.
- Weź dowód osobisty - granica jest otwarta, ale kontrole zdarzają się losowo.
- Rowery zwykle można przewieźć, potwierdź to u przewoźnika.
- Po słowackiej stronie płaci się w euro, choć wiele miejsc przyjmuje złotówki po własnym kursie.



